Zabudowa wnęki pod schodami. Jak zrobić biblioteczkę z mebli IKEA.

Przestrzeń pod schodami to jedno z tych miejsc w domu, które często pozostaje niewykorzystane. U nas jest to dość duża przestrzeń i szkoda by było ją zmarnować. Poprzedni właściciele we wnęce mieli kanapę, jednak wizja ciągłego uderzania głową o sufit do mnie nie przemawiała.

Kupując dom chciałam w tym miejscu zrobić fajną biblioteczkę z półkami do wyeksponowania bibelotów oraz szafkami by móc schować pozostały bałagan. Zabudowa pod schodami na wymiar swoje kosztuje więc przy budżetowym remoncie nie ma na nią miejsca. By rozwiązać problem, jak zwykle zasiadłam przed komputerem w poszukiwaniu inspiracji i odpowiednich mebli z których można coś wyczarować. A oto rezultaty.

Wykorzystane meble do zabudowy pod schodami

Wszystkie meble pochodzą ze sklepu Ikea.

  • HEMNES -Regał, 90×197 cm
  • HAVSTA – Szafka z cokołem, 81x47x89 cm
  • HAVSTA – Kredens, 121x47x89 cm

Regał kupiliśmy dawno temu i służył nam w poprzednim domu, wiernie przez prawie cztery lata. A teraz w formie zabudowy pod schodami posłuży kolejne kilka. Obie szafki Havsta udało mi się upolować na facebook marketplace za niecałe 100 funtów, podczas gdy w sklepie musiałabym za nie zapłacić  458 £.

Wybrałam serię Havsta bo bardzo zależało mi na szafce z suwanymi drzwiami koło fotela. Pozatym połączenie tych dwóch szafek idealnie wpasowało się w naszą przestrzeń, a szafki same w sobie są bardzo eleganckie. Wiedziałam też, że meble Ikea są popularne i jest ich stosunkowo dużo we wtórnym obiegu.

Dodatkowo

  • Farba – wybraliśmy farbę z mieszalni B&Q Valspar kolor Sherwood Forest.
  • papier ścierny / szlifierka
  • Piła do cięcia drewna
  • kołki, śruby, wkręty, klej do drewna i inne pierdoły by to wszystko ze sobą połączyć.
  • dodatkowe listwy drewniane by ładnie wykończyć zabudowę przy suficie oraz ścianie.

Pierwsze cięcia

Aby zminimalizować ilość prac i cięć postanowiliśmy naszą biblioteczkę zrobić na szerokość regału Hemnes. Na pierwszy ogień poszedł największy element po prawej stronie. Ustawiliśmy meble bazowe , M pobrał wymiary i zabrał się za pierwsze cięcie.

Następnie, ucięty regał został wpasowany w docelową przestrzeń i przycięte zostały kolejne elementy. Nie będę wam podawać konkretnych wymiarów bo mija się to z celem. Wasza wnęka prawdopodobnie ma zupełnie inny wymiar. Mąż wszystko mierzył i docinał w miarę postępu prac, zastanawiając sie przy tym jak dociąć kolejne elementy by jak najlepiej wykorzystać posiadane materiały i wszystko ze sobą estetycznie połączyć. Powiem nie skromnie, spisał się na medal. Jego precyzja była tu zbawienna. Gdybym to ja dzierżyła w dłoniach piłę i była odpowiedzialna za pomiary, zabudowa nie wyglądała by tak ładnie.

Gdy wszystko zostało podcinane przyszedł czas na malowanie. Meble zostały starannie przeszlifowane przez M, odtłuszczone i trzykrotnie pomalowane. Ja w przerwach na drzemkę syna zdołałam pomalować ścianę. Była to żmudna i czasochłonna praca, która zajęła nam prawie dwa tygodnie. Dobrze, że chociaż pogoda nam dopisywała i meble mogły sobie spokojnie schnąć na dworzu.

Gdy farba w końcu wyschła nadszedł czas montażu, docinania listewek wykańczających i ostatecznego dopieszczania. Był to swoisty test precyzji cięć , który M zdał na szóstkę.

Na koniec został nam najprzyjemniejszy etap, czyli znoszenie i ustawianie na pólkach wszystkich naszych bibelotów, które ostatni rok spędziły samotnie w garażowych pudłach. Dziś ponownie cieszą oczy z półek naszej pięknej zabudowy pod schodami.

A oto rezultat. Jak wam się podoba nasza nowa przestrzeń? Dajcie znać w komentarzach.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *